Majewski - na zlosc wszystkim!
dodano: Piątek, 18 Wrzesień 2009 (00:19)
Trudno odmowic sobie przyjemnosci skomentowania dzisiejszej decyzji naszych pilkarskich wladz. Wprawdzie najprawdopodobniej juz w momencie, w ktorym zwalniano Leo Beenhakkera - a wlasciwie pewnie nawet wczesniej - Grzegorz Lato, Antoni Piechniczek i spolka wiedzieli, ze Majewski poprowadzi reprezentacje w ostatnich dwoch meczach eliminacji do mundialu (przynajmniej w tych dwoch - boje sie, ze w PZPN-owskich glowach mogla juz zapasc lub tez dojrzewa decyzja o wspolpracy dlugofalowej z tym szkoleniowcem), a jednak wszyscy do konca czekali na decyzje z gory, majac nadzieje, ze byc moze dzialacze czyms nas jednak zaskocza...
Nie oszukujmy sie - Stefan Majewski nie ma za soba wielu kibicow. Jego atutem nie sa tez na pewno (a przynajmniej w zestawieniu z pozostalymi wymienianymi w mediach kontrkandydatami) wielkie sukcesy trenerskie, bo tych sie jeszcze nie dorobil (pytanie, czy to kiedykolwiek nastapi - byc moze koledzy z pilkarskiego srodowiska uwazaja, ze wlasnie praca z reprezentacja stanie sie takim przelomem).
Zdania potencjalnych szkoleniowcow kadry odnosnie tego, kto powinien prowadzic reprezentacje w pozostalych dwoch spotkaniach eliminacyjnych byly podzielone. Ja uwazam, ze Stefan Majewski selekcjonerem byc nie powinien, bo ma po prostu znacznie mniej do zaoferowania niz chocby Smuda czy Kasperczak. A jesli zostal nim tylko na te dwa mecze i zostanie zmieniony przez ktoregos z bardziej odpowiednich kandydatow (moi faworyci to wyzej wymieniona dwojka oraz ewentualnie przekonujace nazwisko z zagranicy) to tym bardziej caly projekt nie ma sensu. Rownie dobrze w dwoch ostatnich spotkaniach kadre moglby prowadzic 15-latek, ktory takze zlozyl do PZPN-u swoje CV...
Oczywiscie, nie powiedziane, ze reprezentacja tych dwoch ostatnich meczow nie wygra, a nawet - przy odrobinie szczescia - nie stana sie one przepustka Polakow do barazy. I wlasnie tego boje sie najbardziej. Moze sie okazac, ze wystarczy po prostu troche swiezej krwi, jakas zmiana, by pilkarze zapomnieli o pasmie niepowodzen pod wodza Leo, ktore towarzyszylo im w ostatnim czasie. Istnieje tez mozliwosc, ze wygralaby pozostale dwa spotkania i zagralaby w barazach nawet pod wodza Beenhakkera (owszem, ogladalem mecz ze Slowenia, ale kazde spotkanie jest inne, a Slowakom czy Czechom moze przytrafic sie slabszy dzien) - ale tego sie juz nie dowiemy...
Zatem, boje sie Majewskiego. Boje sie, ze ten czlowiek - ktory najprawdopodobniej zostal trenerem tylko dlatego, ze najlepiej nadaje sie na marionetke PZPN-owskich dzialaczym, a byc moze takze dlatego, ze po prostu zadowoli sie najnizsza ze wszystkich potencjalnych selekcjonerow pensja - bedzie mial po prostu szczescie. Ze Polacy po prostu zmobilizuja sie po ostatniej makabrycznej porazce i jednak zdobeda komplet punktow w koncowce eliminacji, a Majewski przez Grzegorza Late zostanie obwolany bohaterem i bedzie mial zapewniony byt na najblizsze trzy lata.
Dla nas-kibicow, dziennikarzy, a nawet dla pilkarzy byloby to rozwiazanie najgorsze z mozliwych, bowiem Majewski te trzy lata wykorzysta na zebranie sporej ilosci oszczednosci, natomiast my wszyscy stracimy szanse na jakikolwiek sukces w Mistrzostwach Europy we wlasnym kraju. Wiadomo, ze gospodarzom turniejow sprzyjaja zawsze wszyscy - sedziowie, media, kibice, a nawet "sciany". Szkoda byloby zmarnowac byc moze ostatnia taka okazje.
Nie wiem juz, co lepsze - trzymac kciuki za reprezentacje, ludzac sie, ze byc moze zobaczymy jeszcze Polakow na afrykanskich boiskach (gdzie zapewne szybko odpadna) kosztem zniszczonych marzen o sukcesie na Euro 2012 czy modlic sie o blamaz w tych spotkaniach, ktory moze byc jedynym orezem, by wytracic panom z PZPN-u wszelkie argumenty dotyczace zasadnosci pracy z kadra przez najblizsze trzy lata Stefana Majewskiego...
Komentarze
Slon61 @ Sobota, 19 Wrzesień 2009 (06:58)