Po 1/16 finału Ligi Europa
dodano: Sobota, 13 Marzec 2010 (22:18)
Wiem, że mam taki zapłon i jestem na czasie, ale tak jak pisałem wcześniej mam mało czasu na pisanie na bieżąco, ale nie zapominam!
Zanim do par, chcę poruszyć problem nazwy tych rozgrywek. Jak słusznie niektórzy zauważyli, "Europa League" nie może być postrzegane jako "Liga Europejska" (choć wszyscy wiedzą o co chodzi), ale gdyby tak było poprawnie, to te zawody nazywałyby się "European League". Ja staram się mówić i pisać "Liga Europa" albo "Liga Europy".
No ale już co do meczów:
1. Rubin - Hapoel (3:0 i 0:0)
U siebie rosjanie są mocni. Przekonali się o tym Inter i Barcelona, tym razem ekipa z Izraela. W rewanżu Rubim tylko bronił się przed nieskutecznym Hapoelem i oto efekt! Rafał Murawski przyzwoicie, ale liczymy, że może później komuś strzeli...
2. Athletic - Anderlecht (1:1 i 0:4)
Moje prognozy się sprawdziły. U siebie hiszpanie nieco pewniejsi, ale wiadomo było, że jeśli trafią na przeciwnika trudniejszego, mocnego u siebie, to nie mają szans.
3. Kopenhaga - Marsylia (1:3 i 1:3)
Po duńczykach spodziewałem się więcej niż strzelenia gola w każdym meczu, ale faworyt wygrał... Benfica Lizbona będzie ciekawszym rywalem dla drużyny ze Stade Velodrome.
4. Panathinaikos - Roma (3:2 i 3:2)
Szczerze mówiąc liczyłem na Romę, bo mam większe zaufanie do włoskiej niż greckiej piłki, a tu proszę... Drużyna, która rok temu doprowadziła do rzutów karnych w 1/8 finału Ligi Mistrzów, w praktycznie takim samym składzie odpada już na tym etapie rozgrywek. Z drugiej strony jednak szkoda byłoby Panathinaikosu...
5. Atletico - Galatasaray (1:1 i 1:2)
Mniej brutalności i drużyna ze Stambułu mogłaby przejść dalej. Caner Erkin osłabił swój zespół w 82 minucie rewanżu i w 90 minucie Diego Forlan rozwiał marzenia turków o 1/8. Żałuję, bo stawiałem na nich.
6. Ajax - Juventus (1:2 i 0:0)
Spodziewałem się mocniejszego Ajaxu. Szczególnie w drugim meczu, gdy musieli odrabiać straty. Mieli grać do przodu, a tu Stara Dama ich przycisnęła i jeśli już mieli sytuację holendrzy, to brakowało takiego "pewnego egzekutora". Juve też wielkiego meczu w ataku nie zagrało. Stąd to 0:0.
7. Brugge - Valencia (1:0 i 0:3)
Rozwiali marzenia Lecha o fazie grupowej, ładnie przeszli grupę, dobrze zagrali pierwszy mecz i... na tym koniec. Na gorącym terenie na Estadio Mestalla stracili bramkę w 1 minucie, a potem męczyli się byle do dogrywki. W niej gracz Valencii Pablo Hernandez ich pogrążył. Tyle powiem o występie Club Brugge w LE.
8. Fullham - Szachtar (2:1 i 1:1)
Niespodzianka. Przeciętniak z Premer League pokonał obrońcę trofeum i Mistrza Ukrainy. Meczu nie widziałem. Skrótu też, więc myślę sobie tak: "Nie ma Mariusza, nie ma awansu". Taaaki patriotyczny wybryk.
9. Liverpool - Unirea (1:0 i 3:1)
Rumuni mieli być mocniejsi!!! Widocznie zaszkodziło im odejście Dana Petrescu i nie umieli na własnym boisku dorównać sypiącą się ekipę The Reds. Zobaczymy, w jakim miejscu w przyszłym sezonie będą obie drużyny.
10. HSV - PSV (1:0 i 2:3)
Hamburger wszedł dzięki bramkom na wyjeździe. Był moment w rewanżu, że grali 10 na 10. To był dwumecz równy. Nawet trudno powiedzieć, że wygrali lepsi. Mieli szczęście, że był taki układ meczów.
11. Villareal - Wolfsburg (2:2 i 1:4)
W tym meczu Wolfsburg pokazał, że po prostu jest lepszy. najpierw korzystny rezultat z trudnego terenu, a potem u siebie dopełnili dzieła. Trudniej będzie w następnej fazie z Rubinem, z którym nigdy nic nie wiadomo.
12. Standard - Salzburg (3:2 i 0:0)
Belgów raczej przekreślałem i nie miałem racji. Trudno mi coś więcej powiedzieć. Będę baczniej obserwować Standard w dalszej częśli Europa League
13. Twente - Werder (1:0 i 1:4)
"Jak to dobrze, że jest Weserstadion" - zdawali się powiedzieć Niemcy. Czy taki słaby na wyjazdach Werder sprosta trudniejszym rywalom w 1/8?
14. Lille - Fenerbahce (2:1 i 1:1)
Drużynie Ludo Obraniaka wcale łatwo nie było. Zwłaszcza na obcym terenie. Ale to dało się przewidzieć. Turcy zdecydowanie lepiej grają przed własną - gorąco dopingującą publicznością. Francuzom wystarczyła jednak zaliczka z pierwszego meczu. Nasz reprezentant wprawdzie w obu spotkaniach nie strzelił ale dobrze zagrał.
15. Everton - Sporting (2:1 i 0:3)
O pierwszym meczu można powiedzieć, że był wyrównany. W rewanżu tak naprawdę nie wiadomo czego bronili. Chcieli zagrać na 0:0? Plan wykonany w 50% - Zero z przodu. W ten sposób zostali zmiażdżeni przez Sporting. Wystarczy spojrzeć na strzały. 19:3 dla Lizbończyków. Komentarz zbędny.
16. Hertha - Benfica (1:1 i 0:4)
Pierwsze spotkanie. Łukasz Piszczek na prawej obronie?! Cóż... przynajmniej jest uniwersalny. Raczej niewidoczny, a mecz wyrównany i emocjonujący. Drugi mecz. Na spokojnie, we wtorek można było obejrzeć. Wyglądało to tak, jak w meczu 15. Szkoda mi tylko Łukasza.
Ileż to razy podkreśliłem bardzo ważne określenie: "Własny stadion", "mecz u siebie". To naprawdę jest ważne tu, w tych rozgrywkach. Wydaje mi się, że właśnie dlatego te ekipy nie grają w Lidze Mistrzów.
Komentarze