Hattrick Messiego - Valenica na kolanach ...
dodano: Poniedziałek, 15 Marzec 2010 (19:54)
Piłkarze FC Barcelony długo nie mogli strzelić bramki Valencii CF w niezwykle ważnym spotkaniu ligowym w niedzielny wieczór. Trener Josep Guardiola jest jednak niezwykle szczęśliwy z faktu, że w składzie ma Lionela Messiego, bo Argentyńczyk potrafi zdziałać naprawdę cuda.
Pierwsza połowa spotkania na Camp Nou rozczarowała licznie zgromadzonych kibiców Blaugrany. Ich zespół grał słabiej, niż można było tego oczekiwać, a poszczególni piłkarze nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie Cesara. Sytuacji strzeleckich jednak nie brakowało, a nękani kontuzjami goście grali odważnie i robili wszystko, aby sprawić niespodziankę.
W składzie Che zabrakło największej gwiazdy Davida Villi oraz m.in. Joaquina, ale i tak formacja ofensywna spisywała się całkiem nieźle. Już w piątej minucie meczu okazję strzelecką miał Jordi Alba, ale jego solowa akcja nie przyniosła efektu w postaci bramki. W kolejnych minutach meczu na placu gry dużo było walki, ale mało sytuacji strzeleckich.
Oba zespoły walczyły jak równy z równym, ale klarowanych sytuacji do strzelenia bramki dla obu jedenastek nie było dużo. Jedną z nielicznych miał Chori Domínguez oraz Jordi Alba, ale czujny był cały czas Victor Valdes. Cały czas drogi do bramki szukali także Lionel Messi i Pedro Rodriguez. W pierwszej połowie meczu i tak mieliśmy bezbramkowy rezultat.
Goście z kolei stracili kolejnego zawodnika, bowiem kontuzji doznał David Albelda i zmuszony był opuścić plac gry, a w jego miejsce pojawił się Manuel Fernandes. Na drugą część spotkania także trener Josep Guardiola dokonał jednej zmiany, rezygnując z usług Bojana Krkica, a desygnując na plac gry Francuza Thierry Henry.
Oba zespoły nadal szukały drogi do strzelenia pierwszego gola otwierającego wynik meczu. Udało się to gospodarzom po dziesięciu minutach gry, a na listę strzelców wpisał się niezawodny Argentyńczyk Lionel Messi, który wywalczył piłkę ogrywając Evera Banegę, a następnie nie został powstrzymany przez Delaberta i Bruno, pakując piłkę do siatki obok bezradnego Cesara.
Niewątpliwie Argentyńczyk udowodnił w tej sytuacji, że jest najlepszym piłkarzem na świecie, strzelając bramkę w takim momencie. Po strzelonym golu gospodarze złapali wiatr w żagle i zaczęli śmielej atakować, jakby chcieli udowodnić, że są zespołem zdecydowanie lepszym w tej konfrontacji.
Bramki na Camp Nou w niedzielny wieczór strzelał tylko jeden piłkarz. Lionel Messi drugą bramkę zdobył w 82. minucie meczu uderzając mocno na bramkę Cesara, a lekko przysłonięty golkiper Valencii CF nie mógł obronić tego strzału. Minutę później Argentyńczyk po raz kolejny pokonał bramkarza Che, tym razem znajdując się w pozycji sam na sam.
Na dwie minuty przed końcem meczu Argentyńczyk opuścił plac gry, a cały stadion na stojąco podziękował mu za wspaniałą grę, która przyniosła Barcelonie zwycięstwo, a Argentyńczyka umocniła na fotelu lidera klasyfikacji strzelców Primera Division.
FC Barcelona - Valencia CF 3:0 (0:0)
1:0 Messi 56'
2:0 Messi 81'
3:0 Messi 82'
Sędzia: Cesar Muniz Fernandez
Widzowie: 90 000
Komentarze
ks_jerry @ Środa, 17 Marzec 2010 (12:40)