1/8 finału UEFA Champions League (cz. 1) : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • 1/8 finału UEFA Champions League (cz. 1)

    dodano: Środa, 17 Marzec 2010 (14:02)
    Fajnie dla kibiców, że UEFA rozłożyła ten etap rozgrywek na 8 dni, bo jest po prostu więcej oglądania! ;)

    Olympique Lyon - Real Madryt (1:0 i 1:1)
    Pierwsze spotkanie wyglądało tak, jakby Lyon nie czuł respektu dla rywala (bo przecież wystarczy spojrzeć na poprzednie rezultaty meczów z Realem). Bombardowali bramkę "Królewskich", ale w większości niecelnymi strzałami. Jeden - Jeana Ila Makouna sprzed pola karnego dał zwycięstwo Lyonowi. Przechwycił piłkę na połowie gości, łatwo ograł obrońców, miał trochę miejsca i niespodzianka. Real musiał odrabiać straty.
    I za sprawą Ronaldo w 6 minucie rewanżu odrobił. Potem festiwal zmarnowanych sytuacji, głównie przez Gonzalo Higuaina. Wystarczyło tylko dobić rywala. W drugiej połowie francuzi się podnieśli, i na zmianę, to gospodarze, to goście marnowali okazje strzeleckie. Poza jedną, Miralema Pjanicia w 75 minucie. Piłka jak po sznurku, Kalstrom do Delgado, Delgado do Lisandro, a ten do wbiegającego w pole karne bośniaka i marzenia o awansie "Królewskich" prysły, jak bańka mydlana.
    Ale sprawdza się moja prognoza. Real w przyszłym sezonie z tą kadrą osiągnie więcej. Znacznie więcej.

    AC Milan - Manchester United (2:3 i 0:4)
    Aż takiej przewagi MU się w ogóle nie spodziewałem. Wydawało się, że nie mogą się pozbierać po odejściu Cristiano Ronaldo, a tu proszę... Wprawdzie grają tylko albo bardzo ofensywnie, albo bardzo defensywnie, ale to wystarcza, aby ograć mediolański "Dom spokojnej starości". W trzeciej minucie pierwszego starcia od razu ładna piłka w pole karne, kiks Evry przy piłce Ronaldinho a ten z półwoleja na 1:0 dla Milanu. Przed przerwą dośrodkowanie Fletchera wykorzystał Scholes. W 68. minucie na główkę piłkę dostał Rooney i nie zmarnował jej. To samo miało miejsce osiem minut później, tylko że dośrodkowanie z lewej strony, a tym razem defensorzy gospodarzy stali jak słupy telegraficzne. Rozmiary porażki golem piętką zmniejszył Clareence Seedorf.
    Rewanż miał wyglądać tak, że Milan będzie atakował, od pierwszych minut. Nic bardziej mylnego. Rooney strzelił trzecią bramkę głową w tym dwumeczu. 1:0 w pierwszej połowie meczu, dawał jeszcze nadzieję niewyraźnemu w tym meczu Milanowi na trzy gole dające awans. No i trzy gole obejrzeliśmy, tyle, że dla Czerwonych diabłów. Minutę po przerwie rajd Naniego, podanie do Wayne'a, który zmienił kierunek piłki przed Abbiattim i drugi gol dla United. Jeszcze w 59. minucie gola zdobył Park Ji Sung, a w 88. Milan pogrążył Fletcher. Najgroźniejszą akcję gości przeprowadził David Beckham (wszedł w 64. minucie meczu), ale uderzyłnad bramką.
    Ktoś z wielkich firm musiał odpaść. Ale nie przypuszczałem, że Milan uczyni to w takim stylu.

    FC Porto - Arsenal Londyn (2:1 i 5:0)
    W pierwszym meczu lekka przewaga portugalczyków, a obdiła się na wyniku niestety dzięki Łukaszowi Fabiańskiemu. Najpierw zabrakło mu refleksu, gdy w 11 minucie uderzył Varela, piłkę musnął jeszcze przypadkowo Sol Cambell i pika przeleciała przez ręce bramkarza Arsenalu. Zabawna, ale i piękna bramka padła dla Kanonierów 7 minut później. Z lewego rogu Fabregas dośrodkował, piłkę główką odbili kolejno Vermaelen, Rosicky, a Cambell skierował ją do bramki. W 51 minucie, piłkę odbił któryś z graczy Porto, Sol Cambell zastawiał ją przed Rubenem Micaelem. Arbitrowi wydawało się, że obrońca gości dotknął futbolówki, Fabiański ruszył do niego zaprostestować, a portugalczycy szybko zaczęli z rzutu wolnego pośredniego i gola do pustej bramki strzelił Falcao. To nie było fair! W tym meczu Fabiański wybronił jeszcze dwa groźne strzały - Hulka i Raula Meirelesa.
    Zdeterminowany Arsenal u siebie chciał zemścić się (w sportowym sensie) na rywalach i udało im się to w 100%. Niclas Bendtner ustrzelił nieklasycznego hat-tricka, a jeszcze dwa trafienia dołożyli Nasri i Eboue. Jeśli Kanonierzy będą tak grać, jak właśnie w tym meczu z Porto oraz z AZ w grupie to nie mam wątpliwości, że wejdą do finału. Tak grający Arsenal nawet w domowym zaciszu chce się oklaskiwać na stojąco. Grali wszystko wszystkim. Był atak pozycyjny, ale i regularne piłki do przodu, indywidualne akcje, wysoka skuteczność... Bajka!

    Bayern Monachium - ACF Fiorentina (2:1 i 2:3)
    Szkoda Włochów, bo grają naprawdę fajnie. Nie mają wielkich gwiazd, a dobrą drużynę. Pierwsze starcie było naprawdę wyrównane. Śmiem nawet twierdzić, że gdyby nie czerwona kartka dla Gobbiego w 73 minucie, to ekipa z Florencji przeszłaby dalej. W ataku bawarczyków Gomez i Muller, bo nie ma lepszych. Zdaniem trenera Louisa van Gaala. A żadnej z 4 bramek w tym dwumeczu nie strzelili. Według mnie duet, który wszedł z ławki (Klose, Pjanić) zdecydowanie lepiej by się zaprezentował. Ale i tak przydłaby im się jakiś klasowy napastnik. Wykorzystali przewagę jednego zawodnika, a gola w 89 miucie zdobył... Miroslav Klose.
    Rewanż wyglądał podobnie, tyle że Fiołki czuły się pewniej. A Niemcy błyskawicznie odpowiadali na gole przeciwników. W rewanżu brakowało gospodarzom takiego zamknięcia Bayernu na własnej połowie i przyciśnięciu ich do samego końca.
    Bayern w ćwierćfinale musiałby trafić na CSKA, albo Bordeaux żeby mieć jakiekolwiek szanse na przejście dalej...

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: