1/8 finału UEFA Champions League (cz. 2)
dodano: Niedziela, 21 Marzec 2010 (12:49)
CSKA Moskwa - Sevilla FC (1:1 i 2:1)
Wydawało mi się, że jeśli rosjanie na Łużnikach nie wywalczą korzystnego rezultatu, to mogą mieć poważne kłopoty z Sevillą w rewanżu. Diabeł nie okazał sięjednak tak straszny. Po 25. minutach i błędzie Siegieja Ignaszewicza Sevilla objęła prowadzenie. Ładnym strzałem z lewej nogi z dystansu wyrównał Mark Gonzalez.
Przed rewanżem Sevilla była faworytem. Mieli utrzymywać przewagę i zmusić CSKA do cofnięcia się pod własne pole karne. Bo tak zwykle grają na obcym terenie. A tu niespodzianka. Choć na początku wyglądało to tak, jak miało, czyli przewagę mieli gracze Sevilli, to później, jak się okazało bohater rosjan Keisuke Honda, najpierw dwa razy uderzył groźnie, choć niecelnie, to w 39 minucie zdecydował się podać do nieznanego mi przedtem Tomasa Necida i napastnik zdobył gola dla gości. Wyrównanie przyszło 120 sekund później, ładnie Diego Perotti uprzedził Akinfeewa po podaniu Jesusa Navasa. Honda w 65. minucie uderzył z rzutu wolnego, a Anders Palop odbił piłkę... do własnej bramki. Tak utrudnione zostało zadanie hiszpanom, którzy musieli strzelić dwa gole, alby przejść dalej. Tak się jednak nie stało i odpadli z Ligi Mistrzów.
Inter Mediolan - Chelsea Londyn (2:1 i 1:0)
W pierwszym meczu obrona Chelsea prezentowała się po prostu źle. Spokona wymiana podań, do piłki dopadł Gabriel Milito i już Chelsea musiała gonić. Ponieważ widać było, że w obronie nie pograją, przenieśli cięzar gry na połowę Interu. Drogba uderzył nawet w poprzeczkę. Inter przespał początek i stracił gola ale szybko się obudził i drugie trafienie dołożył. potem to już tylko popis nieskuteszności. Ataku Interu i obrony Chelsea. Ten mecz wyglądał jak polowanie wilka na zająca. Inter był jak ten wilk, raz wyskoczył, drugi raz, raz zając wyskoczył i zrobił psikusa, ale potem szybko wilk zapędził szaraczka w kąt, z pomocą przyszedł myśliwy - sędzia Manuel Mejuto Gonzalez i skończył mecz.
Rewanż byłcałkiem emocjonujący. Wymiana ciosów w dobrym tempie przez cały mecz. Jedynego gola w 79. minucie zdobył Eto'o, kiedy to nie udało się zastawić pułapki ofsajdowej i w sytuacji sam na sam pokonał trzeciego bramkarza Chelsea Rosa Turnbulla. Pamiętasz co mówiłem po rozlosowaniu tych par? Sprawdza się !
Stuttgart - Barcelona (1:1 i 0:4)
Według mnie niemiecka drużyna zagrała tak samo w obu meczach. To "Duma Katalonii" pokazała swoje dwa, jakże odmienne oblicza. W pierwszej potyczce Barca nie czuła się tak pewnie, jak w domu. Zabrakło im też trochę szczęścia (Poprzeczka po strzale Messiego). Nie grali jednak hiszpanie tak porywająco, pięknie i skutecznie, jak w rewanżu. To spotkanie to była wymiana ciosów, ale to podopieczni Pepa Guardioli nie przenieśli ciężaru gry na połowę rywali, nie bombardowali ich powalającą ilością strzałów. A Vfb oddał o trzy strzały więcej !
A w drugim meczu było tak, jak się spodziewaliśmy. Było to, czego zabrakło na Vfb Arena. I cóż mówić... wynik mówi sam za siebie. Gdyby rewanż także odbył się na stadionie Stuttgartu to pewnie byłoby więcej emocji.
Olympiakos - Bordeaux (0:1 i 1:2)
Dwumecz naprawdę brutalny. 77 fauli, 12 żółtych i 3 czerwone kartki. Ale tą walkę fajnie się oglądało. Pierwsze starcie wyglądało tak: Przerważali gospodarze, a goście wygrali. Zadecydował jeden rzut wolny wykonany przez Gourcuffa, a piłkę do bramki Nikopolidisa skierował głową Michael Ciani. Olympiakos miał kilka naprawdę dobrych okazji, aby pokonać Cedrica Carrasso. A najlepszą chyba LuaLua w 82. minucie.
Kiedy Barcelona strzeliła trzeciego gola Stuttgartowi postanowiłem popatrzeć na ten mecz. Było 1:1, po golach Johana Gourcuffa i Konstantinosa Mitroglou. W ogóle podziewałem się lepszej postawy greków, a zwłaszcza po strzelonej bramce. A tak naprawdę od 60 minuty ten mecz to był festiwal fauli. Przynajmniej widać było, że chcieli. Ale nie mogli. Przez ostatnie 22 minuty grali 10 na 10 i tak dalej się faulowali. Przynajmniej było kilka ładnie wykonanych rzutów wolnych.
Rewelacja tych rozgrywek pnie się coraz wyżej!
Komentarze
ks_jerry @ Piątek, 26 Marzec 2010 (22:14)