W Piłkarskiej Lidze Mistrzów pozostała najlepsza czwórka! : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • W Piłkarskiej Lidze Mistrzów pozostała najlepsza czwórka!

    dodano: Piątek, 09 Kwiecień 2010 (17:30)
    ... a w tej czwórce nie ma drużyny z Anglii! Co się stało, że 4 lata pod rząd trzy angielskie kluby bywały w półfinałach Champions League, a teraz nie ma żadnej? czy tam spadł poziom piłki, czy też Europa zaczyna ich doganiać? Trudno mi w tej chwili powiedzieć.

    Narazie postaram się przeanalizować ćwierćfinałowe mecze tej edycji Ligi Mistrzów.
    Arsenal Londyn - FC Barcelona (2:2 i 1:4)
    Przed tym dwumeczem postawiłem warunek dla Kanonierów, który musieliby spełnić, aby móc powalczyć z Barcą jak równy z równym. Brzmiał on tak: "Jeżeli nie będziecie mieli po pierwszym meczu u siebie przewagi, t w rewanżu tego nie odrobicie". Może nie tyle nie chcieli, co nie mogli go spełnić. Duma Katalonii przycisnęła ich od początku, a pierwsze zagrożenie bramki Valdesa stworzyli w... 23. minucie. Dopiero od 70. minuty zaczęli grać tak, jak powinni przez cały mecz. Do przodu, efektownie i efektywnie, jak ich przeciwnicy. Właśnie dlatego obie te ekipy są moimi ulubionymi na świecie. Pierwsze starcie spowodowało wiele strat personalnych. Wypisałem sobie, że w Arsenalu przed rewanżem będzie brakowało: Ramseya, van Persiego, Gibbsa, Djourou, Fabregasa, Arszawina i Songa, a po drugiej stronie musieli się obyć bez Ibrahimovicia Puyola, Pique. Jednak pokazali, że zasługują na tytuł najlepszej drużyny na świecie, bo większość graczy, którymi grała Barca, to rezerwowi! O rewanżu wystarczy powiedzieć trzy zdania. Pierwsze, przez pierwsze 20 minut mecz dosyć wyrównany. Drugie, to było po prostu Leo Messi Show!!! I trzecie, aby nie rozwalić doszczętnie Arsenalu, Blaugarana grała atakiem pozycyjnym (dosyć nieudolnie).
    Tak więc pierwsze spotkanie to Zlatan Ibrahimovic show, a rewanż to Leo Messi show.

    Olympique Lyon - Girondins Bordeaux (3:1 i 0:1)
    Meczów nie oglądałem, bo leciały równolegle z Barceloną i Arsenalem, ale z tego, co widziałem na skrótach, to Lyon wyglądał lepiej w tym dwumeczu, choć ich rywale z niedaleka wcale się nie poddawali i w końcowych minutach drugiego meczu mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tak się jednak nie stało i może to dobrze, bo mielibyśmy w półfinale grupę F i A, a tak jest trochę urozmaicone...

    Bayern Monachium - Manchester United (2:1 i 2:3)
    To były mecze! Czerwone Diabły bardzo chciały trzeci raz z rzędu znaleźć się w finale Ligi Mistrzów, a Bayern, który wcale nie wygląda na mocną ekipę dobrze ich rozpracował i przede wszystkim wierzył do końca. MU ciągle nie radzi sobie tak dobrze, jak za czasów, kiedy był u nich Cristiano Ronaldo. Nani? Valencia? To zawodnicy, których można porównywać z... połową CR9!
    W meczach między tymi drużynami ciągle pada gol na początku meczu i pod koniec spotkania. Za każdym razem ekipa, która strzeliła pierwsza gola, wywalczała niekorzystny rezultat dla siebie. Nie zdążyłem włączyć transmisji, a już było 1:0 dla MU po golu Rooneya w I meczu. Mecz ogólnie wyrównany, tylko uszło powietrze z Czerwonych Diabłow w końcówce, o czym świadczą dwie bramki dla Bayernu. Jeszcze kontuzji nabawił się Wayne Rooney i trudno było przypuszczać, jak to wszystko potoczy się na Old Trafford. Kto miałby strzelać gole dla United? Okazało się, że Darren Gibbson i Nani dwukrotnie. Do przerwy 3:1 i przewaga gospodarzy z namiastką nadziei dla ich przeciwników. Jeden strzał, z pierwszej piłki Arjena Robbena zniweczył wszystko. I to Niemcy cieszyli się z awansu. Sądzę, że obwiniany najbardziej jest Rafael, który wiedząc, że ma zółtą kartkę na koncie, postanowił wjechać w gracza Bayernu (chyba Ribery'ego ale nie jestem pewien)

    Inter Mediolan - CSKA Moskwa (1:0 i 1:0)
    Minimalnym faworytem był Inter, ale wcale rosyjskiej drużynie szans nie odbierałem. Praktycznie nic nie działo się w pierwszej połowie pierwszego meczu, a w drugiej, gdy wydawało się, że CSKA w końcu pokona Julio Cesara, gola zdobył Diego Milito, a to ich uskrzydliło i już nie pozwalali zdominować się przez gości. Ten gol po prostu ustawił dalszy ciąg spotkania. W rewanżu szybki gol Wesleya Snejdera z rzutu wolnego i Inter na luzie, bez stresu kontrolował to spotkanie. Ekipie Leonida Słuckiego nie można odmówić walki i determinacji, bo naprawdę chcieli. Ale niezbyt mogli. Zwłaszcza po straconej bramce w rewanżu. A po czerwonej kartce dla Odiaha, ten mecz musiał w końcu dobiec końca. Lecz grając w dziesiatkę radzili sobie wcale nieźle przeciwko podopiecznym Jose Mourinho. Gola jednak nie strzelili i nie awansowali.

    W półfinałach mamy grupę F: Znowu Inter gra z Barceloną i raczej stawiam na drużynę Pepa Guardioli, bo nawet, jeśli w pierwszym meczu (na San Siro) nie zagrają porywająco, to w perspektywie będzie rewanż i to wtedy będą pewniejsi i pokonają Inter.

    W drugim półfinale będzie ciekawie. Dawno w tej fazie rozgrywek nie oglądaliśmy Bayernu, a Lyon zagra w półfinale pierwszy raz w swojej historii. Prawdopodobnie i tak zwycięzca tego dwumeczu polegnie z Barcą w finale...

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: