LM: Moi faworyci przegrali! : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • LM: Moi faworyci przegrali!

    dodano: Piątek, 23 Kwiecień 2010 (17:05)
    We wtorek Inter u siebie podejmował Barcelonę. Według mnie Barcelona zagrała niemal tak samo jak w grupie (było 0:0), to Mediolańczycy byli bardziej zdeterminowani do walki. Moim faworytem w tym meczu był minimalnie Inter, bo jak widać od kilku spotkań Barca nie umie grać tak pięnie i porywająco na wyjazdach. (No, może z wyjątkie ostatnich Gran Derbi - choć też nie powalili jak np. z Arsenalem) Ale w dwumeczu jestem za ekipą z Katalonii.

    Mecz z Interem na początku byl raczej nudny, ale było dużo walki. Pierwsi gola zdobyli goście. Dosyć prosto, nie kombinowali. Maxwell wbiegł w pole karne, tuż przy linni końcowej wycofał do Pedro i ten nie mógł się pomylić. Ta bramka pozytywnie wpłynęła na widowisko, zaczęły się emocje. Podopieczni Jose Mourinho rzucili się do ataku. Wiedzieli, że jeśli u siebie nie wywalczą korzystnego rezultatu to na Camp Nou polegną. W 30. minucie Milito, Sneijder i Eto'o zaplątali obronę rywali i ten pierwszy pokonał Valdesa. Barca zgasła. Ale dotrwała do przerwy.
    Druga połowa moim zdaniem to męczarnia Barcelony. Zaraz po przerwie gol Maicona, a potem Sneijdera (Dobry mecz holendra). Nie wiedzieli co robić to faulowali. No i Puyol nie zagra w rewanżu. Będzie ciężko. W ostatnich minutach w moim odczuciu brakowało Ibrahimovicia. Grali wysokie piłki w pole karne i to właśnie Szwed powinien je dostawać. A Guradiola go wcześniej zdjął. Rozumiem - kontuzja nie do końca wyleczona, ale może warto posadzić go na ławce w rewanżu i wprowadzić jak będzie potrzeba? A wracając, piłkarze FCB w ostatnich 10 minutach zamknęli Inter na własnej połowie i próbowali skonstruować akcję grając... atakiem pozycyjnym. Przecież próbowali, jak prowadzili u siebie 4:1 z Arsenalem i sami widzieli, że wychodzi im kiepsko. Była szansa Pedro - przewrotką. Ale nie wyszło.

    Większość po tym meczu czepia się Balotellego za ten strzał w 88 minucie. Nie wiem czemu. To był jego jedyny w niecałych 10 minutach gry i ja tak samo zrobiłbym na jego miejscu. A może trafiłby? Wtedy byłby na ustach wszystkich kibiców i dziennikarzy.
    Fakt, że Włosi wygrali 3:1 jeszcze nie przesądza rywalizacji. To prawda, że ciężkie zadanie przed Dumą Katalonii, ale oni umieją porywająco grać u siebie. Wierzę, że dościgną przeciwników tymi dwiema bramkami i ich pokonają. Z drugiej strony... Nikt w Lidze Mistrzów nie obronił jeszcze tytułu...


    W straciu Bayernu z Lyonem nie umiałem i nie umiem wskazać faworyta. Obie ekipy są mocne (nie bardzo mocne, ale mocne) zarówno na swoim, jak i na obcym terenie. Kibicuję Lyonowi, bo Bayern wyeliminował MU, na który liczyłem.
    Seksafera w tle, co mogło nieco odbić się na postawę niektórych zamieszanych w nią zawodników. Bardzo mi się w tym meczu podobali Arjen Robben i Philip Lahm. Pierwsza część spotkania to przewaga Bayernu i dzielnie broniący się Lyon. Do 37. minuty tak to wyglądało. Frank Ribery chamsko chciał zmieść z boiska (i piłki nożnej na kilka miesięcy) Lisandro Lopeza. Na szczęście nie udało mu się załatwić portugalczyka jak Axelowi Witselowi Marcina Wasilewskiego, ale za samą próbę francuz dostał czerwoną kartkę i Lyon grał w przewadze. Ach, mogli choć raz strzelić gola rywalom, nie pozwalali im wyjść z własnej połowy. Tylko Hans-Joerg Butt zatrzymał kilka naprawdę groźnych strzałów. Publiczność na Alianz Arena wzięła się za sędziowanie i chyba za każdy faul któregokolwiek z piłkarzy Olympique daliby czerwoną kartkę.
    Żałuję, że Lyon nie przycisnął tak Bayernu w drugiej odsłonie. Bo byli w stanie strzelić gola, a może dwa. Toulalan w trzy minuty dwie żółte kartki i też pożegnał się z boiskiem. W przerwie kiepsko prezentującego się Ivicy Olicia zastąpił Anatolij Tymoszczuk. Robben przeszedł na ofensywnego pomocnika i to on naprawdę był najgroźniejszą postacią Bawarczyków. Trafił w końcu w 69. minucie. To był jedyny gol w tym meczu. Lyonowi już chyba odechciało się gry.
    Wiemy o spięciu Robbena z trenerem van Gaalem. Myślę, że poniosły go emocje i wola walki. W środowy wieczór naprawdę mu bardzo dobrze szło. Dziś napisali w prasie, że przeprosił. To dobrze, że umie się przyznać do winy

    Po tych pierwszych meczach nasuwają mi się trzy wnoiski:
    1. Holandia będzie mocniejsza niż myślałem na Mundialu
    2. Zamiast Higuaina w reprezentacji Argentyny na MŚ powinien zagrać Lisandro Lopez
    3. Własny stadion to bardzo mocny atut w piłce nożnej (mocniejszy niż mi się wydawało)

    We wtorek i środę będzie baaardzo ciekawie

Komentarze

dobry tekst...ja akurat trafiłem oba mecze...
slon61 @ Piątek, 23 Kwiecień 2010 (19:07)
 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: