Final Four: Miało być wspaniale, a było dobrze... : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • Final Four: Miało być wspaniale, a było dobrze...

    dodano: Wtorek, 11 Maj 2010 (14:40)
    Byłem na obu dniach rwalizacji. Chciałem zrobić coś w rodzaju sprawozdań z meczów Skry, ale jeśli ma się bilety dla "zwykłych" kibiców (bo wiadomo, że w Polsce to niezwykli!) i nie jest się chociażby na sektorze E (stoliki) to trudno cokolwiek napisać, bo atmosfera ponosi. W tej pięknej Atlas Arenie, piękna organizacja i piękna gra... ale nie Skry.
    W sobotę bełchatowianie podejmowali w półfinale Dynamo Moskwa. W niezłym stylu wygrali 1 seta do 23, choć gdy uciekli na pierwszej technicznej na 8:2, byl moment, że Rosjanie złapali kontakt na 17:16. Tego seta udało się wygrać. W drugim, aż do końca spotkania ekipa z Moskwy zaczęła pokazywać, co można robić z blokiem.
    Wg mnie 60-70% punktów w drugim secie, ale nie tylko zdobywali po skutecznym bloku, wybloku, po obijaniu bloku i kiwaniu nad blokiem. Dzięki temu wygrali drugą partię 25:19.
    Początek trzeciego seta był wyrównany, lecz znów dużo błędów po naszej stronie siatki. Nieudane ataki, kiepskie przyjęcie - to wszystko sprawiło, że przewagę wypracowali rywale i wygrali seta do 21.
    Nadzieję dawał set czwarty, gospodarze starali się trzymać kontakt z przeciwnikiem, ale po pierwszej przerwie technicznej już chyba zabrakło im sił. Gdy na tablicy wyników pokazał się wynik 12:18 dla gości z Rosji, wiedziałem, że w niedzielę siatkarzy Skry czekać będzie bój o 3 miejsce z ACH, bo raczej było jasne, że Trentino ich pokona.
    Moim zdaniem trener Jacek Nawrocki powinien zamiast Stephana Antigi wystawić Bartka Kurka. Francuzowi nie szło dobrze, a Kurek mało grał w tym meczu. Najlepiej z bełchatowskiej drużyny zaprezentował się Mariusz Wlazły. To do niego ciągle grał Falasca, bo on kończył. Samym Mariuszem meczu jednak nie wygramy...
    Wśród Rosjan warto pochwalić Semena Poltavskiego i Dante. Bombardowali naszych i zagrywką i atakiem. Do tego piekne piłki od Grankina...
    Moj przyjaciel, który był ze mną na hali tego weekendu obstawił, że wygrają Słoweńcy, bo kurs na nich, był... 8.05. Tak się stało, choć Włosi stracili jednego seta.

    Podobno na pierwszym meczu półfinałowym było 13 721 widzów. W takim razie, Atlas Arena może pomieścić 14 000 osób, bo jeszcze jak widziałem, dałoby się uzbierać z 250 wolnych krzesełek. A organizatorzy podali, że na meczach siatkówki może wejść tam 12 000, WIkipedia mówi, że 13 500... trzeba po prostu pójść tam któregoś dnia i policzyć wszystkie krzesełka :)

    Podczas całego spotkania Skry, moją uwagę przykuła maskotka Dynama - Lisek. Postanowiłem się z nim i naszą Pszczołą zaprzyjaźnić :)
    http://nasza-klasa.pl/profile/7302212/gallery/album/4/71

    Wiele czasu na odpoczynek nie było, bo po powrocie do domu ok. 22:40, następnego dnia na hali trzeba było być kilka minut po 11:00 lub wcześniej...
    Poza tym miałem sprzeczne informacje odnośnie godziny meczu o 3 miejsce. W internecie podano: 11:00, CEV mówi 11:30, Polsat - 11:30, Radia mówią - 11:00. Trzeba było zatem być jeszcze wcześniej! O 10:40 już siedziałem na swoim miejscu...

    Siatkarze ACH Volley Bled wyglądali na nieco speszonych atmosferą. Podobno ich trener bardzo na nich krzyczał na przerwach. W meczu ze Słoweńcami, Skra lepiej przyjmowała i wydaje mi się, że już nie była tak spięta jak dzień wcześniej. Spokojnie zbudowali przewagę (przy pomocy błędów rywali) i wygrali do 16.
    Kolejny set aż do drugiej przerwy technicznej był wyrównany. Już nie popełniali tak dużo błędów siatkarze ACH i gdy prowadzili 22:18, wszyscy szykowali się na co najmniej 4 sety rywalizacji. Wyrównali stan setów, pokonując w drugim Skrę 25:21.
    Tak samo wyglądał set trzeci do drugiej przerwy technicznej. Potem to gospodarze wyszli na trzypunktowe prowadzenie (20:17), ale jakby spoczęli na laurach. Pięciu kolejnych piłek setowych nie wykorzystali i przegrywali jednym punktem! Było 24:25 dla Volley Bled. Było mnóstwo nerwów, emocji, gry punkt za punkt, aż wreszcie Mariusz Wlazły atakiem z prawego skrzydła skończył tego seta przy stanie 31:29 dla bełchatowian.
    Te chwile zapamiętam do końca życia. Hala żyje, emocjonuje się, wspiera naszych i dekoncentruje innych. Wszyscy na stojąco krzyczą skaczą z radości po udanej akcji i załamują się po nieudanej. Dokładnie tak wyobrażałem sobie ten weekend. Szkoda, że to była tylko końcówka trzeciej partii, ale fajnie, że w ogóle była.
    W czwartym secie to polska drużyna zdobyła przewagę, głównie dzięki skutecznym serwisom Wlazłego. Przewagi tej ne szczęście nie roztrwonili i wygrali 25:20 i cały mecz 3:1.
    Potem była dekoracja brązowych medalistów. Niepotrzebnie. Mogliby zostać udekorowani razem z pozostałymi finalistami.

    W finale Trentino bezapelacyjnie wygrało z Dynamem Moskwa 3:0 i zostali klubowymi mistrzami Europy. Zasłużenie. Nie mieli sobie równych w całym turnieju. Świetnie prezentowali się Osmany Juantorena, Matej Kazijski i Mauro Visotto. Zarówno w ataku, jak i na zagrywce. Marusz Wlazły dostał nagrodę dla najlepszego punktujacego, a Łukasz Żygadło dla najlepszego rozgrywającego turnieju.

    To był piękny weekend, ale byłby jeszcze bardziej udany, gdybym był akredytowanym dziennikarzem...

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: