GP Europy: Robert znowu utknął, tym razem za Barrichello... : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • GP Europy: Robert znowu utknął, tym razem za Barrichello...

    dodano: Poniedziałek, 28 Czerwiec 2010 (14:54)
    Ale zacznę od wypadku Webbera i Kovalainena. To najgorzej wyglądający odkąd widziałem "lecącego" Roberta Kubicę w Kanadzie. Australijczyk po prostu nie wyhamował i najechał kierowcy Lotusa na tylne koło i wyrzuciło go w górę. Całe szczęscie, że nic poważnego się mu nie stało... Od początku było widać, ze z jego autem jest coś nie tak, ale nic nie powazywało, że będzie miał tak poważnie wyglądający wypadek!

    A sam wyścig zaczął się od bardzo dobrego startu Kubicy, który obronił się przed Buttonem i awansował po złym starcie Webbera. Potem po wyjeździe safety cara podobno mechanicy mieli planowo przyjąć Vitalya Petrova (kiepski start i meta na 13. miejscu ale przynajmniej wygrał z Schumacherem!) i to uczynili, a Polak musiał poczekać, aż obsługa przybiegnie z nowym kompletem opon... Przez to marzenia o podium zginęły bezpowrotnie, chociaż... wyjechał za Barrichello i miał minimalną stratę 0,1 sek do Brazylijczyka, a trzeci jechał Kamui Kobayashi więc myślałem tak: "No bliżej już nie może być, a Japończyk zaraz zmieni opony i będzie czwarty!" I po kilku okrążeniach nadziei, kierowca Williamsa zaczął się oddalać, a Kobayashi zmienił opony... na 5 czy 6 kółek przed metą. Wprawdzie spadł za kierowcę Reanult, ale... miało to nastąpić wcześniej. Po cichu liczyłem na awarię jakiegoś auta z przodu, albo jakąś kolizję, która na ulicznym torze w Walencji spowodowałay nieutralizację za samochodem bezpieczeństwa i podium dla Kubicy. Tak niestety nie było i wygrał Vettel przed Hamiltonem, Buttonem, Barrichello, Kubicą i Sutilem.

    Co do auta z numerem 2, to mógł on wygrać ten wyścig, gdyby sędziowie znów "nie widzieli" tego wyprzedzenia Safety Cara. Pretensje miał też Alonso po wyścigu, bo gdyby tak sobie pojechał za Brytyjczykiem i odbył tę samą karę to też mógłby być gdzieś w okolicach podium. No ale lepiej było go ukarać niż nic nie zrobić, tak jak już kilka razy w tym sezonie...

    O tyle, o ile Hiszpan miał pecha, o tyle nic nie tłumaczy 11. miejsca Felipe Massy, o którym od czasu startu do chwili pisania tego wpisu zapomniałem. Był niewidoczny, choć miał przed sobą niezłe samochody dobrych kierowców (tak tak, Buemi też jest dobrym kierowcą!). Ale staram się go rozumieć, bo często takie sytuacje ma bolid nr 11...

    Pewnie napiszę z gigantycznym opóźnieniem o kolejnych wyścigach, ale odjazd na wakacje przyda mi się, lecz obiecuję, że napiszę o nich!

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: