LŚ: Na Argentynę wystarczyło, ale... : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

ks_jerry : Blog

 

  • LŚ: Na Argentynę wystarczyło, ale...

    dodano: Poniedziałek, 28 Czerwiec 2010 (15:42)
    ... jeszcze może być lepiej. I chyba wszyscy kibice, którzy widzieli ten dwumecz zgodzą się ze mną. Jeszcze zdarza się nam gubić punkty seriami, zagrywka nie zawsze (np. w sobotę) jest taka, jak powinna być. Ale wierzę, że Polacy wejdą do Final Six, bo widać, że umieją wyciągnąć wnioski i wyeliminować błędy (drugi mecz z Kubą i dwa drugie mecze z Argentyną). To dobry prognostyk.

    Wymieniłem chyba wszystko to, do czego mam pretensję, więc teraz będę chwalić naszych siatkarzy. Pierwsza rzecz - skrzydła. Kuba Jarosz - niemal niezawodny w sobotę, w niedzielę już nieco gorzej, ale i tak bardzo dobrze. Mariusz Wlazły rozkręca się i jeśli nie z Kubą, to z Niemcami będzie w optymalnej formie. Do tego jeszcze Bartek Kurek. Żyje każdą akcją. Nieważne, czy udaną. Dobrze wie, co powinien robić i czuje się pewny na boisku, bez względu na jaką pozycję przeszedł. W zanadrzu są przecież jeszcze Gruszka, mały ale wielki Michał Ruciak, albo np. Zbigniew Bartmann. Gdybym miał taką ekipę po przeciwnej stronie siatki, to... nawet nie wiem czy przeżyłbym po mocnej zagrywce i ataku...
    Kolejna pochwała, za środek. Choć nie zawsze Patrykowi Czarnowskiemu piłka weszła, to granie krótkich piłek przynosiło nam punkty. Był też Daniel Pliński i on, jako pewny i ograny w reprezentacji siatkarz wykorzystywał prawie każdą piłkę. Szkoda, że akcje nie były grane przez środek częściej, bo może udałoby się niestracić seta w którymś z meczów.
    I oczywiście Polski Blok. Celowo z wielkiej litery, bo na to zasługuje! Przypominają się Mistrzostwa Świata 2006 i bloki Gruszki, Zagumnego, Wlazłego, WIniarskiego... Co prawda ci gracze nadal grają i są nieco starci, ale dołączają do nich ci młodsi, Jarosz, Kurek, Bartmann... Naprawdę fantastyczne serie blokiem tworzyli nasi. Tylko tak dalej!

    Chciałem też wśród Argentyńczyków pochwalić kilka osób. Przede wszystkim Lucasa Chaveza. Bardzo dobra zmiana w sobotę, miał gdzieś z 90% skuteczności i tylko pamiętam, że raz zatrzymany został przez blok i raz się pomylił w pierwszym meczu. To był taki "Jakub Jarosz Argentyny". W niedzielę grał mniej i też nieco przygasł, ale nie ma powodów, żeby go krytykować. Dobrze rozrzucał naszą strefę obronną rozgrywający Nicolas Uriarte. Grał szybkie piłki i w większości zdobywali punkty Arroyo, Quiroga, czy wcześniej wspomniany Chavez.

    Ogółem mówiąc, Argentyna to przyzwoity zespół. Jednak w starciu z Polską, czy Kubą niestety wielkich szans nie mają. Tym bardziej, że to, co widzieliśmy we Wrocławiu, to były półrezerwy. Organizują finał, więc może oszczędzają się... tak jak nasi w 2007 roku.

    Teraz Liga Światowa przenosi się do mojej rodzinnej Łodzi, ale jadę na wakacje i nie obejrzę meczów na Atlas Arenie... :( Szkoda, bo najbardziej chciałem wybrać się właśnie na mecze z Kubańczykami...

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: