GP Niemiec: No wiecie co, ustawiać wyścig w moje urodziny...
dodano: Poniedziałek, 09 Sierpień 2010 (22:14)
Wakacje bez internetu zakończone. Pora nadrabiać zaległości!
Na początek wyścig na Hockenheim. Na urodziny życzyłem sobie zwycięstwa naszego kierowcy, a co!
Chcę jednak wrócić do kwalifikacji, bo uważam, że były najciekawsze w sezonie! Mam na myśli oczywiście trzecią część, bo bardziej ekscytującego scenariusza nie można było wymyśleć! Bardzo dobra postawa Ferrari, zwłaszcza Alonso, Red Bulle jak zwykle kosmiczne, McLareny zdecydowanie za nimi, a potem Kubica i reszta. Wydawało się, że po wykręceniu przez Marka Webbera kapitalnego czasu - 1:14.347, przebić go będzie mógł tylko Vettel. A tu niespodzianka! Najpierw o 0.15 sekundy poprawił jego czas Massa, a potem jego kolega z zespoły wykręcił 1:13.793! Jeśli poprzednie czasy były kosmiczne i super, to ten musiał być...hiperświetny! A potem jeszcze o 2 tysięczne szybciej pojechał Sebastian Vettel! Jednak do rekordu toru zabraklo mu 0.011 sekundy. Zapowiadał się piękny wyścig, ale Robert miał bardzo trudną pozycję, żeby wygrać mi na urodziny wyścig...
A w nim samym startujący z pole position Niemiec za bardzo skupił się na walce z Fernando Alonso i po prostu otworzył drzwi do liderowania Massie. To był chyba błąd w strategii.
Robert "tylko" pięknie walczył z Schumacherem, a tak niestety niespecjalnie wyróżnił się w wyścigu. Na plus na pewno miejsce przed Rosbergiem (w ramach "zemsty", ale kierowca z nr 11, jako ostatni wprawdzie, niestety został zdublowany. Przynajmniej auto nie nawaliło i nie stracił pozycji - przyjechał tak, jak startował - siódmy.
Zanim przejdę do najważniejszego punktu niedzielnego popołudnia, chcę pochwalić Vitaliya Petrova. Widać, że skupił się i nie chce odchodzić z Renault. Robi to, co może i stara się wycisnąć z R30 co się da. Dobrze, niech walczy! Eric Boullier będzie miał niezły dylemat...
Warto też zaznaczyć, że McLareny nie błyszczały. Jednakże okazało się, że nie mogą spaść poniżej pewnego pozomu - gorzej niż Ferrari i Red Bull ale ciągle lepiej od np. Renault, czy Force India.
No więc, co do 49. okrążenia, to jestem absolutnie przeciwko takim zagraniom. Jeśli teamy mogą się umawiać kto wygra, to czemu w ogóle się ścigają?! Rozumiem obawy o podobne zdarzenie jak w Grand Prix Turcji, ale Alonso i Massa chociaż mogliby trochę poudawać walkę... Ze strategicznego punktu widzenia, trzeci Sebastian Vettel zbliżał się dość szybko i mógłby nawet objąć prowadzenie, ale to i tak nie usprawiedliwia stajni z Maranello! Regulamin w tej sprawie też najlepiej nie wygląda. Co to jest 100 tysięcy dolarów dla teamu F1? Czy nie lepiej dyskwalifikować zespołu na wyścig? To przynajmniej wywoływało respekt wśród inżynierów wyścigowych.
Fakt, że podczas całego weekendu Fernando prezentował się świetnie, ale nie taką F1 chcemy oglądać...
Komentarze