WGP: Kopromitacji nie ma, ale do najlepszych brakuje...
dodano: Środa, 25 Sierpień 2010 (23:17)
Nie mam tutaj na myśli dzisiejszego meczu z USA, ale jeszcze dwa azjatyckie turnieje fazy zasadniczej.
Z Tajwankami było dwa razy gładko. 3:0 i 3:0 nie wymaga komentarza. Co innego mecz w sobotę, 14 sierpnia z Japonkami.
W pierwszym secie spełniały się prognozy, że będzie bardzo ciężko oraz że Japonki będą bronić niemożliwe piłki. Gra naszych siatkarek wyglądała całkiem nieźle. Później, w drugim secie skuteczność przyjęcia spadła, przez co coraz częściej nasze rozgrywające grały piłki albo za blisko, albo za dalego od siatki, co z kolei skutkowało nieskończonymi atakami. Mieliśmy wprawdzie pewny wariant w ataku w postaci Kasi Gajgał, ale na taki zespół, jak reprezentacja Japonii to zdecydowanie za mało (zwłaszcza, że to gospodynie tego turnieju). W trzeciej partii wydawało się, że wcześniej wspomnianych błędów nie ma i już nie będzie... Niestety wróciły i skumulowały się tak, aby było 0:9...
Bałem się o niedzielną potyczkę z Niemkami. Obawiałem się tego, że nasze dziewczyny będą podłamane, zgaszone, a tu nic podobnego! Bez żadnych kompleksów, kolejny dobry mecz zagrały Karolina Kosek i Anna Barańska. To spotkanie (w drugim secie) nauczyło mnie, że nigdy nie należy skreślać żadnej z drużyn, dopóki nie wygra seta. Ręce do góry ci, którzy przy stanie 23:17 dla Niemek widzieli na tablicy wynik 1:1 w setach! Las rąk! Ja też podniosłem!
Jak zwykle, najtrudniej jest skończyć mecz, gdy prowadzi się 2:0. A co jeśli ma się kilka razy piłkę meczową w górze? Dobrze, że to się nie zemściło (jak w Final Six z Amerykankami...).
Portorykanki w Taipei też nie stawiały wielkiego oporu. W dwóch pierwszych setach gra punkt za punkt do drugiej przerwy technicznej, a potem odjazd Polek. Znowu świetny mecz Kosek, która była pewnym punktem w ataku naszej drużyny i świetnie serwowała. Mecz z Portorykiem to taki spacerek przed Brazylijkami...
Do teraz się dziwię, co takiego miały Brazylijki, czego nie mieliśmy my. Było nawet bardzo dobrze, bo serwis w naszym zespole wydawał się być nadzwyczajnie dobry. W środku premierowej odsłony, Polki pogubiły się w przyjęciu nie raz, dwa trzy, ale pięć czy sześć razy! Z taką drużyną jak Brazylia tak nie wolno! Szkoda, że nasze siatkarki jeśli popełniają błędy to seriami, bo może wtedy inaczej ułożyłby się drugi set i cały mecz... O trzecim przecież już nie będę wspominał.
Siatkówka kobiet jest zdecydowanie bardziej nieobliczalna niż mężczyzn. Dużo jest serii, nagłych zmian losów meczów... nie wiem czemu, ale tak jednak jest!
Komentarze