"Franek" nie z tej ziemi
dodano: Poniedziałek, 03 Sierpień 2009 (00:04)
Po zakończonej właśnie 1. kolejce Ekstraklasy można wybrać kilku piłkarzy, którzy wyróżnili się na ligowych boiskach:
- świetny mecz zagrał Edi Andradina, który wraz z Koroną Kielce wrócił po roku banicji w I lidze i - nomen omen - ukoronował znakomity mecz swojej drużyny trafieniem i dwoma asystami.
- z dobrej strony pokazała się chyba największa nadzieja ataku Legii (w końcu czy wypada liczyć na wybuch formy Marcina Mięciela?) Adrian Paluchowski. W punktacji kanadyjskiej, tak samo jak Andradina, zapisał na swoim koncie trzy „oczka”, zaliczając dwa gole i asystę mając także ogromny udział przy otwierającej mecz bramce samobójczej Szymona Kapiasa.
- wiele ciepłych słów należy też powiedzieć o Patryku Małeckim z Wisły Kraków, który co prawda gola w meczu z Ruchem Chorzów nie strzelił, ale najpierw precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Arkadiusza Głowackiego, a później odegrał ważną rolę w akcji, po której wynik podwyższył Wojciech Łobodziński.
- dla kibiców Lechii Gdańsk ten sezon właściwie mógłby się już skończyć i doskonale wiedzieliby oni, kogo wybrać na piłkarza rozgrywek. Kapitan zespołu, Karol Piątek poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad odwiecznym rywalem Arką Gdynia, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców i pokazując, co znaczy przywództwo na boisku.
Mimo wszystko, według mnie wszystkie te wyczyny, nie po raz pierwszy, przyćmił jednak Tomasz Frankowski. Niepozorny piłkarz Jagiellonii, o którym wszyscy przecież wiedzą, że nie można mu zostawić metra wolnego miejsca, był ojcem zwycięstwa nad Odrą Wodzisław, które ma rozpocząć mozolne odrabianie dziesięciu ujemnych punktów nałożonych na zespół z Białegostoku.
„Franek” to zawodnik nie z tej ziemi i wyprzedzający o lata świetlne resztę snajperów w naszej lidze. Ten, kto widział jego sobotnią, wyrównującą bramkę z Odrą nie będzie pytał dlaczego. Ten, kto nie widział może się łatwo o tym przekonać:
http://ekstraklasa.tv/ekstraklasa/10,91832,6884666,1__kolejka__Jagiellonia___Odra_2_1__Skrot_meczu.html
Popularny „Łowca bramek” nie tylko ma talent i doskonałe wyczucie piłki. On po prostu wie, po co jest na boisku i w odpowiednim momencie robi z tego użytek. Do tego, mimo pozornego braku wiary w siebie, w niedzielnym programie „Liga+ Extra” oświadczył, że gdyby dziesięć razy dostał taką piłkę w polu karnym... osiem razy wpakowałby ją do siatki ponad interweniującym bramkarzem.
Frankowski już od kilku miesięcy ponownie gra w Ekstraklasie, jednak chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać jego kreatywność. Niby każdy bramkarz w lidze wie już, że jego firmowe zagranie to „podcinka”. Pytanie tylko ilu z nich potrafi ją obronić? Niby każdy obrońca wie, że trzeba go pilnować w polu karnym, ale ilu z nich jest w stanie przewidzieć, gdzie znajdzie się snajper Jagiellonii? Niby każdy kibic dziesiątki razy widział już jak znajduje drogę do bramki, a kto nie chce tego oglądać w nieskończoność? :)
Komentarze
Kuba Matuszyk @ Poniedziałek, 03 Sierpień 2009 (10:52)
Slon61 @ Poniedziałek, 03 Sierpień 2009 (06:07)