Włoszczowskiej pomysł na kolarstwo górskie
dodano: Niedziela, 09 Sierpień 2009 (13:19)
Nasza srebrna medalistka Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, znowu została najlepszą zawodniczką Europy w kolarstwie górskim. Sukces goni sukces, czy jest szansa, by dzięki temu cała Polska zaczęła się interesować tym sportem?
Maja Włoszczowska (ur. 9 listopada 1983 r. w Warszawie) – najbardziej utytułowana polska zawodniczka kolarstwa górskiego, wicemistrzyni olimpijska z Pekinu, złota medalistka mistrzostw świata w maratonie MTB, wielokrotna wicemistrzyni i mistrzyni Europy, wielokrotna mistrzyni Polski. Absolwentka Politechniki Wrocławskiej na wydziale Podstawowych Problemów Techniki (kierunek: matematyka stosowana).
W bardzo ciekawy sposób sama Maja pisze o początkach swojej przygody ze sportem:
“Od kiedy pamiętam sport był moim hobby. Tego bakcyla zaszczepiła we mnie moja mama, dla której wszelkie formy ruchu są nieodłącznym elementem życia. W czasach swojej edukacji uprawiała wszystkie dostępne dyscypliny sportu i oczywiście w każdej z nich była najlepsza . Gdy pojawiły się dwa diabełki, czyli mój brat Michał i ja, nie miała innego wyjścia jak zabierać nas ze sobą na wszystkie sportowe eskapady. I tak, zimą jeździliśmy na nartach, a latem oczywiście na rowerkach. Nie zawsze byłam do tego chętna, ale nie było zmiłuj się – każdej niedzieli zdobywaliśmy nowe szczyty i penetrowaliśmy ścieżki okolicznych gór . Wkrótce z niedzieli zrobiły się całe weekendy, potem też środy, czasem wtorki… Wreszcie, jeżdżąc całkiem regularnie, całą rodzinką postanowiliśmy wystartować w Amatorskich Mistrzostwach Polski Family Cup, które rozgrywały się w Karpaczu. W 1997 roku wygrałam te zawody (w swojej kategorii oczywiście ), a razem z mamą stanęłyśmy na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji rodzinnej. Wtedy podszedł do mnie trener klubu Śnieżka Karpacz – Zdzisław Szmit, wręczył mi koszulkę teamową i kazał przyjechać następnego dnia na trening. Na poważne trenowanie wcale nie miałam ochoty, ale za namową mamy oraz nauczycielki w-f z mojej szkoły – ówczesnej Mistrzyni Polski MTB Beaty Sałapy, postanowiłam spróbować. Jak sami widzicie… opłaciło się .”
Po wszystkich sukcesach jakie osiągała Maja w ostatnich latach, pojawia się pytanie czy wzorem innych sportowców, pociągnie ku większej popularności całą swoją dyscyplinę. Sama zainteresowana mocno zaangażowała się w promowanie zawodów w kolarstwie górskim, a także zwykłej jazdy rekreacyjnej na rowerze. Aby się o tym przekonać wystarczy zaglądnąć na oficjalną stronę Mai Włoszczowskiej. (www.wloszczowska.webworld.pl)
Nie tak dawno powstała inicjatywa zorganizowania wyścigu w Jeleniej Górze, którego patronatem i największym promotorem została Włoszczowska. Wyścig nazwano imieniem i nazwiskiem naszej srebrnej medalistki olimpijskiej.
Sama Maja o tym przedsięwzięciu pisze tak:
“Sukcesy Otylii Jędrzejczak przyciągnęły tłumy dzieciaków na baseny, po fenomenalnych skokach Adama Małysza całą Polskę ogarnęła “małyszomania”, teraz pewnie wszyscy przerzucą się z nart zjazdowych na biegówki naśladując Justynę Kowalczyk. Mi z całą pewnością jeszcze daleko klasą do wymienionych sportowców, mam jednak nadzieję, że mój medal olimpijski z Pekinu choć trochę przyczyni się do tego, że na górskie trasy będzie wyjeżdżać coraz więcej amatorów kolarstwa, a na wyścigi tłumnie będą zjeżdżali kibice. Aby ich do tego zachęcić najlepiej imprezy najwyższej rangi najpierw sprowadzić do Polski.”
Jak wiadomo sam pomysł nie wystarczy, dlatego cieszy, że w tym przypadku dość szybko Maja wraz ze swoimi współpracownikami osiągnęła swój cel. I tak w tym roku, dokładnie 9 Maja odbył się imienny wyścig Mai Włoszczowskiej. Impreza została przyjęta przez kibiców bardzo entuzjastycznie i osiągnęła wielki sukces marketingowy. Jeśli kogoś ciekawi więcej szczegółów (kto wygrał i w jakiej kategorii) zapraszam na stronę wyścigu www.majarace.com
Warto propagować takie imprezy, które zachęcają do czynnego spędzania wolnego czasu. Miejmy nadzieje, że sukcesy Mai przekonają jak największą liczbę fanów, by sami zaczęli pedałować i zdobywać własne szczyty. Chyba łatwiej jest wsiąść na rower, niż skoczyć wzorem Adama Małysza ze skoczni na nartach. Przeważnie każdy ma w domu rower, wystarczy tylko odrobina chęci i można ruszać w trasę.
Maja Włoszczowska proponuje jazdę na rowerze górskim, ale jest wiele możliwości spędzenia aktywnie wolnego czasu. Wskakujmy wszyscy na rowery, rolki, deskorolki, biegajmy, czynnie wypoczywajmy! Zacznijmy się wreszcie ruszać!
Wypowiedzi Mai Włoszczowskiej pochodzą z jej oficjalnego serwisu, który znajduje się po adresem: www.wloszczowska.webworld.pl
Komentarze