Witaj z powrotem, KIM !!!! : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

Edyta Sienkiewicz : Blog

 

  • Witaj z powrotem, KIM !!!!

    dodano: Wtorek, 11 Sierpień 2009 (20:37)
    O jej odejściu mówiono już w 2006 roku. Wówczas miałam nadzieję, że to tylko plotki. Niestety, rok później rozegrała swój ostatni turniej, i to w Warszawie. Nie pojechałam choć bardzo chciałam ją zobaczyć. Postanowiła założyć rodzinę, urodziła córeczkę. Mówiła, że definitywnie rozstaje się z tennisem. Nie wytrzymała.

    Na początku 2009 roku zmarł ojciec tenisistki, Lei. Były reprezentant Belgii, uczestnik mistrzostw świata w piłce nożnej 1986 i 1990. Kim ponownie wróciła na kort, zaaplikowała sobie ogromną dawkę treningów i szybko podjęła decyzję o powrocie, poczuła, że chce wygrywać, że znów chce być najlepsza.
    Ostatecznie o tym czy zostanie, czy będzie kontynuowała profesjonalną karierę ma zdecydować po US Open. Już teraz widać jednak, że powrót Clijsters na światowy szczyt może nastąpić bardzo szybko. Wczorajszy mecz z Marion Bartoli ( Kim wygrała 6:4, 6:3 ), atmosfera na trybunach, powrót WIELKIEJ tenisistki o wspaniałej osobowości. Ciepło, które zawsze biło z Clijsters, sympatia, którą darzyli ją wszyscy kibicie gdziekolwiek się pojawiała i szacunek jaki budziła i wciąż budzi wśród rywalek. Ostatnimi czasy tennis cierpi na brak właśnie takich osobowości. Po odejściu Steffi Graf, Martiny Hingis, Jennifer Capriati czy właśnie Belgijek, Justin Henin i Kim Clijsters powstała wielka pustka. Kiedy w 2008 roku Ana Ivanovic przebijała się do światowej czołówki ( finał Australian Open, wygrana na kortach Rolanda Garrosa ) myślałam, że to właśnie Ona zastąpi powstałą dziurę. Ivanovic jednak w tym sezonie gości częściej na pierwszych stronach tabloidów oraz portali plotkarskich niż w półfinałach wielkich imprez.

    W tym sezonie więcej niż w ubiegłych latach brak jest ewidentnej liderki, Safina wciąż nie radzi sobie z presją w finałach wielkoszlemowych a siostry Williams grają zbyt rzadko. Dlatego tak bardzo cieszy mnie powrót Kim Clijsters. W 2001 roku tenisistka osiągnęła pierwszy duży sukces – dotarła do finału gry pojedynczej French Open gdzie przegrała po fascynującym pojedynku z Jennifer Capriati 6:1, 4:6, 10:12. Wszyscy pamiętają też batalie Martiny Hingis z Steffi Graf w 1999 roku, ten paryski finał na lata wpisał się w historię tego pięknego sportu. Tenis potrzebuje takich spotkań, takich wojowników walczących do ostatniej piłki, a powrót Kim gwarantuje nową jakość gry na światowych kortach, powiew świeżości. Z niecierpliwością czekam na start tej zawodniczki w US Open. Gra zawsze sprawiała jej wiele radości, te niesamowite szpagaty, wślizgi, wszechstronna gra. Może zaskoczy nas wszystkich i pokusi się o zwycięstwo w Nowym Jorku? Czekam na to z niecierpliwością.

    A co mówiła sama zainteresowana po meczu z Bartoli?
    - To było niesamowite uczucie. Trenowałam tak długo, aby móc znaleźć się tu gdzie teraz stoję. To był mój gol, mój cel, który chciałam osiągnąć. Jestem bardzo szczęśliwa, że tego dokonałam.
    Kolejne spotkanie Kim Clijsters rozegra już jutro. Jej rywalką będzie Patty Schnyder. Mam nadzieję, że któraś stacja pokusi się o transmisję.
    WITAJ Z POWROTEM, KIM !!!

Komentarze

 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: