Rogowska złota po słabym konkursie : Blogi - Radio TokSport
Operacja wykonana poprawnie.

Tomasz Porębski : Blog

 

  • Rogowska złota po słabym konkursie

    dodano: Wtorek, 18 Sierpień 2009 (15:00)
    Jezusicku kochany - Anna Rogowska złoto, Monika Pyrek srebro. To szok, to spełnienie marzeń, to jak najcudowniejszy sen, który nie ma prawa się ziścić.

    Ale nie zmienia to jednego - konkurs był słaby, wypadł zdecydowanie poniżej oczekiwań.

    Rogowskiej do złota wystarczyła wysokość 4,75 m. - to wynik, jak na zwycięstwo, wyjątkowo słaby. Przecież nasza tyczkarka na mistrzostwach krajowych w Bydgoszczy skoczyła 5 cm wyżej i obawiała się, czy da to miejsce na podium w Berlinie. A Pyrek, która po kwalifikacjach sama mówiła, że "czuje się niepewnie", srebro zdobyła skacząc na 4,65 m. Mówiąc krótko - taki rezultat nie powinien dać jej srebra. Ba! Nie powinien dać wcale medalu.

    Wyszło szydło z worka - Jelena Isinbajewa jest bez formy, do tego nie miała swojego dnia, a decyzje, które podejmowała, były fatalne. Pozostałe konkurentki zaprezentowały się równie słabo. A trzeba przypomnieć, że w Berlinie zabrakło kilku świetnych tyczkarek - wszak m.in. Swietłanę Fieofanową i Jennifer Stuczynski z konkursu wyeliminowały kontuzje.

    Czy umniejszam sukcesu Polkom? Nie, ale miałem nadzieję, że to będzie ciekawszy konkurs, gdzie wszystkie zawodniczki dadzą max swoich możliwości. Gdyby tak było, nie ukrywajmy - Pyrek byłaby daleko poza podium, a Rogowska miałaby szansę najwyżej na srebrny medal.

    Ale mimo to, złoty medal jest ogromnym sukcesem zawodniczki z Gdyni. Rozmawiałem z nią po raz ostatni w niedzielę, dzień przed finałowym konkursem. Była umiarkowaną optymistką, ale martwiła się o swoją kostkę. Ta była wciąż spuchnięta, nadal ją bolała. W trakcie naszej rozmowy jechała właśnie po ulicach Berlina do centrum fizjoterapeutycznego na specjalne masaże. To nie była zasłona dymna, ale autentyczna walka z czasem. Walka o to, by kostka nie przeszkodziła jej w walce o triumf w finale.

    Oprócz tego urazu, zawodniczka nie miała powodów do narzekań. Rogowska cieszyła się m.in. z pogody. - Jestem ogromnie zaskoczona! Oczywiście pozytywnie. Przez kilka dni w Berlinie wiało "w twarz" i nie były to warunki sprzyjające, ale podczas kwalifikacji pogoda była ekstra. Słońce, bardzo dobry wiatr w plecy - ideał. Życzyłabym sobie, żeby tak było też podczas konkursu finałowego - mówiła.

    Była także zachwycona stadionem w Berlinie i kibicami. - Skakać w Berlinie bardzo lubię. Świetny stadion, wspaniała publika. Są też kibice z Polski - bardzo widoczni i głośni. Krzyczeli "Ania, do boju!", a mnie to ogromnie motywuje do walki - twierdziła.

    I w końcu miała nadzieję. - Maksimum zaplanowaliśmy na Berlin i czuję, że się udało. To dla mnie najważniejsze zawody w tym roku, chcę wrócić do Polski z podniesioną głową. Ciąży na mnie ten brązowy medal z Aten, od tamtej pory nic wielkiego nie osiągnęłam. Na mistrzostwach świata byłam 6, 7 i 8. A przecież w za dobrej jestem formie, żeby przegrać już przed konkursem. I to z kontuzją - przekonywała.

    Udało się, nie przegrała ani z kontuzją, ani z rywalkami. I za to wielki szacunek. Po wspaniałym sukcesie w Atenach (brązowy medal) i czterech latach posuchy, Rogowska zwyczajnie zasłużyła na to złoto.

    Więcej wpisów autora na blogu: tomaszporebski.blox.pl.

Komentarze

Ludzie zapomną okoliczności, a tytuł i medal zostanie
Wojtek @ Wtorek, 18 Sierpień 2009 (19:58)
w sporcie trzeba mieć trochę szczęścia..bez tego ani rusz...mitingi można wygrywać,bić rekordy..a Mistrzem Świata zostaje się na zawsze..mimo ,że kiedys będzie inny Mistrz..wielki sukces....

Slon61
@ Wtorek, 18 Sierpień 2009 (15:33)
 
 

Obserwuj radio sportowe TokSport na:

Partnerzy Radia TokSport: